Fuerteventura – wulkany, plaże i…

5 06 2011

W maju wybraliśmy sie z żoną na kolejną wyspę kanaryjską – Fuerteventura. Nazwa tłumaczy się dwojako w zależności od źródła: Fuerteventura jako pełna wiatrów (ponoć non stop wieje wiatr) lub też pełna przygód (tutaj można się zgodzić) – w zależności, które tłumaczenie komu bardziej odpowiada. Tym razem lecieliśmy z miasta Katowice.

Wyspa pochodzenia wulkanicznego (jak wszystkie Kanaryjskie) powierzchnia 1660 km^2, ludność około 90 tys osób, liczba kóz na wyspie 120 tys sztuk, czyli więcej niż ludzi :). Fuerteventura leży najbliżej Afryki ze wszystkich Wysp Kanaryjskich – w najbliższym punkcie to jakies 100km, czemu zawdzięcza plaże ze złocistym piaskiem z Sahary oraz zjawisko, które nazywa sie calima – podczas burzy piaskowej na Saharze drobny piasek unoszony jest w powietrze i z wiatrem dostaje się na Fuerte (na wyspie powietrze widocznie zamglone, a chmury lekko złotawe). Calima to nie tylko ciekawie wyglądające chmury – podczas gdy na wyspę dostaje się piasek z Sahary człowiek odczuwa wyraźnie zmęczenie (coś jak nasz Halny). Niby takie nic, ale muszę przyznac że po 2 dniach odczuwaliśmy to – około godziny 13-14 jakoś tak się oczy kleiły. Ratunkiem była dżemka 15 minutowa po której wstawaliśmy jak nowonarodzeni. Logo wyspy to koziołek. Muszę przyznac, żę podróżując po wyspie na 1 rzut oka nie widac kóz, jednak po oswojeniu się z widokami zaczynamy je zauważac. Jak się okazało już 1 dnia słusznie że logo wyspy to koza ponieważ sery (oczywiście kozie) były fenomenalne o czym poźniej.

Logo wyspy to koziołek. Muszę przyznać, że podróżując po wyspie na pierwszy rzut oka nie widać kóz, jednak po oswojeniu się z widokami zaczynamy je zauważać. Jak się okazało już pierwszego dnia koza, jako symbol wyspy, była słusznym wyborem – na Fuerteventurze kozie sery smakują fenomenalnie.

Po przylocie na lotnisko na Fuerteventura i znalezieniu naszego autobusu, którym mieliśmy dostać się do hotelu zajęliśmy miejsca  na przodzie autobusu. Jak się później okazało oprócz pięknych widoków kierowca dostarczył nam dodatkowych wrażeń – jakby to powiedzieć, tubylcy nie za bardzo stosują się do ograniczeń prędkości. A samo wyprzedzanie tym busem odbywało się praktycznie na “milimetry”.

 

Hotel: to był strzał w 10!!! Sam hotel wybieraliśmy najdłużej. Decyzja o wyjeździe zapadła szybko, samą wyspę także wybraliśmy w tempie błyskawicznym, hotel to już inna bajka. Czytaliśmy fora i różnorakie serwisy gdzie są opinie turystów wypoczywających w danym hotelu. Po przeczytaniu wszystkich chyba opinii jakie były w necie zdecydowaliśmy się na Pajara Beach Hotel z sieci R2. Sam hotel to dośc duży kompleks ale muszę przyznać FULL WYPAS!!! Jedzenie, obsługa, pokoje, zaplecze po prostu wszystko co można sobie zamarzyć.


Po dotarciu do hotelu i zameldowaniu się obowiązywała już formuła All Inclusive, szybko się okazało że chcielibyśmy mieć all na stałe ;). Pokoje miały być gotowe dopiero na 14, a do hotelu dojechaliśmy przed 12 – niedopatrzenie ze strony ITAKI. Po zjedzeniu pysznego obiadu i dotarciu do pokoju byliśmy gotowi do wypoczynku. Na pierwszy strzał poszła plaża (podobno najpiękniejsza na wyspie) Sotavento. No i cóż, muszę przyznać że robi wrażenie! Nasz hotel nie leżał przy tej plaży więc troszkę trzeba było do niej dojść – jakieś 10 minut spacerku, oczywiście plażą. Droga chociaż przyjemna okazała się wyboista – głównie za sprawą turystów zza naszej zachodniej granicy. Trzeba było uważać, żeby nie zostać oślepionym przez plażowiczów w stroju Adama i Ewy. Dodam tylko tyle, że nie przechodziło się przez plażę nudystów. Była to zwykła plaża dostępna dla wszystkich. Nie jestem pewien, czy to legalne – takie obnażanie bez wcześniejszych znaków, ale tak było

Już pierwszego dnia okazało się, że słońce potrafi był zabójcze. W ferworze walki z pokojem zapomnieliśmy się posmarować. No cóż, dobrze, że słońce jest prawie dokładnie nad głową, bo w przeciwnym razie spalilibyśmy się na skwarki, a tak mieliśmy mocno opalone ramiona i stopy ;). Po ciekawym pomimo trudności spacerze wróciliśmy na przepyszną kolację okraszoną hiszpańskim winem.

Dzień 2:  budzimy się i co… chmury i to ciemne. Fuerteventura jak i inne wyspy kanaryjskie to dość specyficzne miejsce jeżeli chodzi o pogodę. Rano zachmurzone niebo, a o godzinie 11 nagle wszystko przechodzi – tym razem było inaczej, bo nie było wiatru (a niby wieje tutaj non stop). Wyspa ma 20 dni w roku, w których pada deszcz. Złe określenie pada – lepiej powiedzieć, że delikatnie pryska. Oczywiście wstrzeliliśmy się w  te 20 dni ;). Na szczęście tylko 2 dni były takie. Doświadczyliśmy deszczu podczas wyprawy samochodem w dniu następnym. W sumie nie zasmuciliśmy się za bardzo, lekko spalone ramiona miały dzień na odpoczynek od słońca. Tego dnia czekało nas zebranie z rezydentką oraz szukanie wypożyczalni auta. Na spotkaniu zapisaliśmy się na wycieczkę (o tym później) oraz wyruszyliśmy  na szukanie auta. Okazało się, że wyspa jest droższa niż Lanzarote i nie weźmiemy auta na dłuższy czas. Po szybkiej decyzji umówiliśmy się z panią, że dnia następnego podjedzie po nas do hotelu i spiszemy umowę. Resztę dnia spędziliśmy w hotelu (pogoda) delektując się wyśmienitymi kozimi serami oraz winem.

Dzień 3: O godzinie 9 przyjechał po nas pan i zabrał nas do wypożyczalni, gdzie podpisaliśmy umowę i dostaliśmy pięknego czerwonego nissana micra. Autko nie jakieś wypasione, ale dawało radę. Po zapakowaniu się do auta wyruszyliśmy na wyprawę po wyspie. Z uwagi na fakt, że auto mieliśmy na 2 dni podzieliliśmy atrakcje i na 1 dzień z autem wyznaczyliśmy trasę na północ zachodnim wybrzeżem. Na Fuercie nie ma za dużo dróg, a właściwie są 2 główne zachodnia i wschodnia.

Pierwsze miejsce w jakie dotarliśmy to Ajuy (czyt: Ahuj) – mała wioska rybacka z kamienistą plażą. Miejsce dość urokliwe ze względu na klify w kolorze białym, oraz jaskini,e a raczej tunele, którymi lawa płynąca z wulkanów docierała do oceanu.


Następnie wyruszyliśmy dalej na północ przejeżdżając przez góry. Droga pięła się do góry robiąc się coraz bardziej kręta. Stwierdziliśmy z żoną, że jest to najciekawsza droga jaką jechaliśmy – momentami było dość wąsko (ciężko było sie minąć z samochodem nadjeżdżającym z przeciwka). Droga sama w sobie atrakcyjna – jak dodamy do tego wspaniałe widoki to wyjdzie nam niesamowita mieszanka.  W górach zakosztowaliśmy kanaryjskiego deszczu, a raczej malutkiej mżaweczki, której ciężko było dotrzeć do ziemi, bo parowała w mgnieniu oka. Po drodze jest sporo tarasów widokowych jednakże nie mieliśmy okazji podziwiania w pełni widoków ze względu na pogodę – myślę, że mieliśmy okazję w tym dniu podziwiać Fuertę jakiej dużo ludzi nie widzi (20 dni w roku deszczu). W połowie tej pięknej drogi leży mała miejscowość Betancuria: dawna stolica wyspy. Położona w centralnej części wyspy i otoczona górami (wygasłymi wulkanami) – wszystko to miało sprawić, żeby piraci z Afryki nie mieli łatwego dostępu do stolicy. Samo miasteczko bardzo urokliwe i chyba najładniejsze na wyspie.

Po krótkim pobycie w Betancurii ruszyliśmy dalej na północ mijając kolejne małe miejscowości oraz atrakcje, które były opisane w przewodniku oraz oznaczone jako warte do zobaczenia. Szczerze powiem, że nie  wszystko co jest opisane w przewodniku jest warte zobaczenia. Były miejsca gdzie przewodnik ładnie opisywał a po dotarciu na miejsce okazywało się, że za bardzo nie ma co oglądać (patrz: La Oliva, gdzie największą atrakcją była kawa :) która była dobra).


Po wyjechaniu z miasta La Oliva kierowaliśmy się dalej na północ. Dotarliśmy do miasteczka El Cotillo gdzie był cudowny zamek ;) jak na Fuertę – nie są to zamki Szkocji czy też Francji, ale ciekawy był ;). Do środka nie wchodziliśmy (wstęp 2 euro)-  stwierdziliśmy, że nie warto fotka niżej. W przewodniku było napisane, że jest ładna latarnia więc podjarani poszliśmy jej szukać. Jak się później okazało była oddalona o parę kilometrów od miasteczka. Dotarliśmy nad brzeg oceanu, gdzie obserwowaliśmy krewetki oraz kraby żyjące w jeziorkach powstałych podczas odpływu. Aga nazbierała troszkę muszelek (bardzo ładne nawiasem mówiąc), które okazały się nadzwyczaj ruchliwe jak na muszelki. Chyba znudziło im się siedzenie w torebce i chciały pozwiedzać świata. Następnego dnia musieliśmy kraby odstawić do wody.


W El Cotillo poszliśmy sobie na przepyszny obiadek. Przystawka + picie (alkoholowe lub nie) + danie głowne + kawa za 7,5 euro – przystępna cena. Pani (chyba właścicielka) wprowadzała miła atmosferę podśpiewując i uśmiechając sie do nas co chwile. Po obiedzie zdecydowaliśmy, że resztę zwiedzamy następnego dnia i wróciliśmy do hotelu. Z północy na południe jest jakieś 100 km, czyli mniej więcej trzeba liczyć 1,5 godziny podróży. Dodam tylko, że zachodnia droga jest mniej kręta od wschodniej, gdzie podróż na północ (100km) zajmowała jakieś 4 godziny.


Praktycznie już przy samej miejscowości, w której mieszkaliśmy – Costa Calma – była stara latarnia morska, którą postanowiliśmy zwiedzic. Do latarni prowadzi droga szerokości 1 samochodu. Zważywszt na to, żę latarnia znajduje się na klifie, który wznosi się na 150 m do góry – droga była bardzo stroma (mała micra ledwo dawała radę wjechac). Szczerze mówiąc był to najbardziej stresujący kawałek asfaltu w moim życiu (Agi też). Nachylenie drogi, jej szerokośc oraz wyrwy pojawiające się na brzegach w asfalcie wszystko to powodowało niezapomniane wrażenia. Dodam tylko że podczas całego pojazdu, a później zjazdu nie ma miejsca żeby się minąc z nadjeżdzającym z przeciwka samochodem czy też innym środkiem transportu. Czy jechało się z duszą na ramieniu bo nie byliśmy pewni czy coś nie wyjedzie za serpentyny.

Dzień 4: Dzień przywitał nas pięknym słońcem. Do zwiedzenia mieliśmy drugą część wyspy. Przejechaliśmy przez parę miasteczek, a poźniej słynne na Fuercie wydmy (park narodowy), gdzie urządziłem polowanie na kozy (dzikie). Oczywiście w celach fotograficznych. Dodam, że to były pierwsze kozy jakie widziałem – Aga śmieje się ze mnie, że je sobie wymarudziłem ;). Samo miejsce robi wrażenie.

W drodze powrotnej wjechaliśmy do IKEI. Stwierdziliśmy że załatwimy potrzebę fizjologiczną, a przy okazji pooglądamy co Hiszpanie mają no i oczywiście zjemy hot-doga :). Heh. Jak się okazało cała IKEA miała powierzchnię +- 100 metrów kw. Miała parę  ekspozycji oraz 4 stanowiska komputerowe z katalogami IKEI, gdzie człowiek przychodził przeglądał sobie katalog oraz zamawiał rzeczy. Oczywiście nie musze pisać, że po pysznych hot-dog’ach nie było śladu :(. Powiedzmy sobie szczerze, kto nie lubi hot-dog’ow z IKEI?

Dzień5: na ten dzień była zaplanowana wycieczka na Lanzarote. Nie będę się rozpisywał ponieważ relacja już była z zeszłego roku. Dodam tylko tyle, że wyspa zrobiła znowu na mnie duże wrażenie. Odwiedziliśmy winiarnię La Geria, gdzie zaopatrzyliśmy się w najlepsze wino jakie piłem! Uprawiane jest na ziemi wulkanicznej czemu zawdzięcza bogactwo minerałów oraz niepowtarzalny smak. Cały proces wytwarzania wina jest ręczny oraz niezmieniony od setek lat. Następnie pojechaliśmy do Jameos del Aqua – jaskini zaprojektowanej przez Cesare Manrique’a (tak jak i całość wyspy).

Oczywiście był taras widokowy na najwyższym wzniesieniu Lanzarote – niestety chmury dały nam piękny widok

 

Następnie Jameos del Aqua – jaskina zaprojektowana przez Cesare Manrique’a (tak jak i całośc wyspy).

Poźniej wulkany!!! Których na Lanzarote jest 300 sztuk

Oraz jeziorko El Golfo

I Los Hervideros – tunele lawowe

Resztę dni planowo chcieliśmy spędzic na odpoczynku typowym czyli wylegiwanie. Trochę urozmaicenia wprowadzały gry zespołowe z animatorami hotelowymi. Wzieliśmy udział w zawodach strzeleckich. Strzały z wiatrówki do tarczy – wyobraźcie sobie ze udział wzieli: myśliwy , żołnierz, były żołnierz, kolo wyglądający jak Texas Ranger :) i my. Udało mi się zając 2 miejsce z tytułu którego dostałem piękny dyplom. Natomiast moja żona zajęła 1 miejsce i oprócz dyplomu dostała także MEDAL!!!

Generalnie animatorzy bardzo mili zachęcali do udziału w grach i zabawach, które były bardzo ciekawe i fajne. Zaliczyliśmy także tenis z niemcami oraz Darty :) (gdzie zdobyłem 3 miejsce).

Jak to się mówi to co dobre szybko się kończy tak też koniec naszego wypoczynku nadszedł z nienacka.

About these ads

Działania

Informacja

23 odpowiedzi

24 09 2012
Joanna

Sądząc po fajnych fotkach to jak na pobyt all inclusive dużo pozwiedzaliście. Samochód na Fuerteventurze można taniej wynająć przez internet. Jak będziecie następnym razem na Lanzarote to polecam popłynąć na La Graciosę. Informacje praktyczne i zdjęcia: http://www.wyspy-szczesliwe.pl/lanzarote/LaGraciosa.php?id=998

10 02 2013
rasta clothing blog

of course like your web-site however you have to take a look at
the spelling on several of your posts. Many of them are rife with spelling problems and I
in finding it very troublesome to inform the truth then again I will definitely come again
again.

1 05 2013
Get more information

you are actually a just right webmaster. The web site loading
pace is incredible. It kind of feels that you’re doing any distinctive trick. Also, The contents are masterwork. you have done a wonderful activity on this subject!

3 05 2013
Allie

Just desire to say your article is as astonishing. The clearness in
your post is simply nice and i can assume you are an expert on this
subject. Fine with your permission let me to grab your feed to keep up to date with forthcoming post.

Thanks a million and please carry on the enjoyable work.

3 05 2013
harga sablon baju

There is certainly a great deal to know about this topic. I love all the points
you made.

28 05 2013
celebs

I appreciate, result in I found exactly what I used to be looking for.
You’ve ended my 4 day lengthy hunt! God Bless you man. Have a great day. Bye

5 06 2013
http://www.webconferencia.net

May I simply just say what a comfort to discover an individual
who genuinely understands what they are talking about on the internet.
You definitely realize how to bring an issue to light and make
it important. More and more people should look at this and understand this side of your story.

I was surprised you’re not more popular because you definitely have the gift.

16 06 2013
Marlene

I do agree with all the ideas you’ve offered for your post. They’re really
convincing and can definitely work. Still, the posts are very quick for starters.
Could you please prolong them a bit from next time?
Thank you for the post.

16 06 2013
raspberry ketones dr oz

Wow, this paragraph is fastidious, my younger sister is analyzing these things, therefore I am going to inform her.

18 06 2013
Free Android Apps And Games

Hi there, just wanted to tell you, I liked this article.

It was funny. Keep on posting!

9 07 2013
Lynette

Howdy! I understand this is sort of off-topic however I had
to ask. Does building a well-established blog such as yours take a large amount of work?
I’m brand new to writing a blog however I do write in my journal daily. I’d like to start
a blog so I can easily share my personal experience and thoughts
online. Please let me know if you have any ideas or tips for
brand new aspiring blog owners. Thankyou!

26 07 2013
Recommendations For Storing Clothing Very Long

I am genuinely happy to glance at this blog posts which contains plenty of helpful facts, thanks for providing such information.

27 07 2013
affordable locksmith atlanta ga

Way cool! Some extremely valid points! I appreciate you writing this write-up
and the rest of the website is really good.

15 08 2013
buy levitra

Its like you read my mind! You seem to know so much about
this, like you wrote the book in it or something. I think
that you can do with a few pics to drive the message home a little bit,
but instead of that, this is magnificent blog. An excellent read.
I will definitely be back.

17 08 2013
Slim Berry Diet

Great blog here! Also your web site loads up fast! What host
are you using? Can I get your affiliate link to your
host? I wish my site loaded up as quickly as yours lol

21 09 2013
Manner Short Article Alley Web Site

I think this is one of the such a lot vital info for me.
And i am happy reading your article. However wanna statement on few general issues, The site taste is wonderful, the articles is in point of fact great :
D. Excellent activity, cheers

27 09 2013
ps3 controller

No matter you give yourself a pat on the other, making many gamers want speccial features game cheats for candy crush saga such as action, graphics and realistic world with a few romantic connections:
the world. Scientist is the controls, your carr for 0. At present, you want a game
developing company founded in 2006. To support tthe option to download
movies, especially since ESPN and NFL Moile
from Verizon.

7 10 2013
baju atasan wanita

My brother recommended I might like this website.
He was totally right. This post truly made my day.
You can not imagine simply how much time I had spent for this info!
Thanks!

1 01 2014
funny puppy

always i used to read smaller articles or reviews which as well clear
their motive, and that is also happening with this
post which I am reading at this time.

15 02 2014
Headshot Photographer Dallas Texas

Do you have a spam issue on this blog; I also am a blogger, and I was wanting to know
your situation; we have created some nice practices and we are looking to exchange solutions with other folks, please shoot me an email
if interested.

1 03 2014
candy crush saga keygen

When it arrives to figuring out all the ins and outs of a video game|especially the ones on
your phone|you could spend countless numbers of hours on finish attempting to defeat it this is why Candy Crush Saga Live Instrument three.eight.5 was created!

For you gamers to get edge of all the unique attribute this instrument gives.
Not only you will positive aspects from all these characteristics but you will also help oneself beat each and
every single level the annoyed you for a while. No far more waiting
around hours to get daily life or have a constrained
sum of boosters. Now every thing you want has been included
in this resource and appropriate with Fb|Apple Gadgets (Ipod|Ipad|Iphones) and Android telephones
also.

6 03 2014
Vaughn

More from this contributor: The 10 Best Racing Games for the Original Play – Station (PS1).

Other states, according to experts, have not had any decrease in lottery sales since the economy entered it’s slump.
helped you do it the first few times until you felt comfortable enough to
try it on your.

18 03 2014
free ebook

There is a sound that most humans will experience many times in
life, that, despite being perfectly ordinary and extremely frequent,
never fails to awaken a soul-crushing sadness deep within our minds.

This is the precise feeling that stirred me each morning,
as my alarm clock stirred me from sleep. I awoke as if my alarm clock had unexpectedly poked
me with a cattle prod. My eyes shot open, while my body catapulted itself out of bed.

I stood for a moment, surveying my immaculately clean, and meticulously modern bedroom, and allowed my mind a
chance to catch up with my movements. My girlfriend managed to stay
sound asleep through this fiasco, and looked peaceful as ever.
I glanced at the clock, and like many other mornings
before this one, realized my scramble to wake up and get going was fruitless.
I was up early, and there was no need to rush.
The real urgency was coming from my own personal rush to break away from my horribly mundane existence.

My name is Justin Rylands, and my life is not bad by any means.
I am 27 years old with a Bachelor’s degree in Business Administration from Princeton.
My father, Drew Rylands, was responsible for
starting one of the most successful dental technology distribution
warehouses in the United States, and this provided me with a guaranteed, top dollar sales position since the day I exited my mother’s womb.
I have a sought-after career, a beautiful girlfriend, an
apartment that looks like a Home Goods catalog came to life, and a picture perfect family.
I was not rebellious growing up, and I equate this to my wealthy
upbringing, and well-structured, loving parents. I was always handsome, and intelligent.
I was dedicated to school, and sports, and rarely ever distracted
by girls. I was disinterested in parties, and the counterproductive activities my peers
got off on. I was a born success story. I
was everything any parent could ask for, and they were well aware
of this. I was nothing at all like my insurgent older brother who’d flown the coop when I was 13.
My parents had convinced me that, “Andy went away for college, because that’s what young men do when
they turn 18.” But I knew this was a lie, even as a child.
My brother was an absolute shit head, and I was a firsthand witness to
his teen years full of underage drinking and cutting class.
I can recall numerous late nights that ended in my mother sobbing on the couch while my father was on the phone explaining
to the cops what crime his hooligan son got himself caught up in now.
It was not until I was 17, and overheard a phone call between my brother and father, that I finally
discovered Andy had run off with a group of glass blowing hippies who crafted marijuana pipes and travelled
the country with the small amount of money they made selling these “art pieces”.
I was never entirely able to grasp why this lifestyle brought my brother so much joy, but
after 4 years of this perpetuating 9 to 5 grind, I started to wonder if Andy
had the right idea after all.
“Morning Boss,” I said, half-joking to my father upon stepping into his office.

“Ah, my son! Bright and early as always. Just like your father.” He
clapped his hand on my back and gave me that classic, fatherly grin.

“I’ve got a project for you.” I cringed.
I figured this meant I’d be planning another painfully boring charity event
for inner-city children with no dental insurance.
To read more, register on my site to receive the free kindle or whatever other format book!

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s




Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

%d bloggers like this: